Menu

Homeopatia

Testuję na sobie homeopatię

Test na homeopatię - podsumowanie

idonea

Dziś w tok.fm informacja o tym, że szykują się homeopatyczne studia podyplomowe na Uniwersytecie Śląskim. Oczywiście większość portali okrasza tę notkę komentarzem o placebo albo o "protestach lekarzy".

5 lat temu mniej więcej ukazał się w Wyborczej artykuł o "końcu homeopatii". Zainspirował mnie do przeprowadzenia własnego śledztwa w tej sprawie. Blogowałam dość regularnie przez trzy lata, w tym czasie przetestowałam chyba z setkę leków, rozmawiałam z kilkunastoma homeopatami, byłam na zajęciach trzech szkół homeopatycznych, jednej w Polsce, dwóch w USA, byłam na konferencji medycznej homepatów w Los Angeles, przeczytałam dziesiątki książek, blogów i publikacji naukowych. Spędziłam trzy miesiące w archiwach szpitala homeopatycznego w USA, który działał przez prawie 80 lat. Miałam w ręku rękopis Samuela Hannemanna. W pewnym momencie uznałam, że wiem już wystarczająco dużo i jestem wystarczająco zdrowa, żeby zająć się innymi sprawami. Zrozumiałam też, że pewnych ludzi nawet doświadczenie na własnej skórze nie przekona. No chyba, że ktoś Nobla dostanie za odkrycie mechanizmu działania tych leków, wtedy uwierzą.

W okresie największego zainteresowania tym tematem próbowałam zainteresować moim reserczem niektóre media. Znudziło mi się już po pierwszych trzech telefonach i jednym odrzuconym tekście, którego napisanie zajęło mi kilka tygodni. Dotyczył wejścia homeopatii do Szpitala Uniwerstyteckiego w Monachium. Sprawdziłam jak to tam działa, autoryzowałam (niestety, lekarki kazały mi wyciąć najbardziej interesujące momenty). Może to za nudno było napisane, bo spisku żadnego nie wykryłam, może inny był powód. Ostatecznie uznałam, że nie muszę być rycerzem homeopatii, bo ona i tak sama się obroni. Może kiedyś napiszę o tym książkę.

Poniższe zdjęcie przedstawia moją apteczkę, a raczej kolekcę remediów zgromadzoną przez trzy lata. Wydaje się spora, ale w porównaniu z tym, co ma zawodowy homeopata, to jest nic. Remedia dobiera się metodą prób i błędów, czy się to autorom prób podwójnie ślepych podoba, czy nie. Jeśli się nie zaakceptuje tego faktu, nie ma sensu w ogóle bawić się w badanie tej dziedziny.

Kolor pomarańczowy oznacza próbę lekową. Jedną doświadczyłamn na sobie. Brałam Iodium w podwyższonej dawce żeby sprawdzić, czy spowoduje to spadek wagi. Tego objawu nie doczekałam, bo na trzeci dzień pojawił się bolesny obrzęk stawów i nie mogłam chodzić. Po odstawieniu przeszło. Drugie remedium, Rhus Toxicodendron, podałam naszemu psu, który ma kłopoty z chodzeniem, tzn. na początku jest ciężko, potem mu przechodzi. Chyba przesadziłam, bo ten objaw nie przeszedł (a właściwe przeszedł po sterydach), natomiast pojawiło się swędzenie całej skóry. Rhus Tox. powstaje na bazie trującego bluszczu i to był typowy objaw przedawkowania.

Kolor żółty oznacza remedia, które zadziałały bądź doraźnie (Nux Vom, Euph.) bądź w stanach ostrych - ostra angina, ukąszenie osy, suchy kaszel. (Merc, Apis, Phos). Te mam zawsze pod ręką w podróżnej apteczce.

Kolor czerwony oznacza remedium, które zmieniło moje życie, tzw. lek konstytucyjny. Kto tego nie doświaczył, nie zrozumie i nie uwerzy. Przeszłam początkowe pogorszenie (wydawało mi się, że umieram). Po dwóch dniach pojawiło się uczucie kompletnego uspokojenia. Skończyły się ataki paniki, które miałam przez 10 lat i które praktycznie uniemożliwiały mi normalne funkcjonowanie.

Apteczka homeopatyczna

Wg. sceptyków w tych remediach nic nie ma i jeśli działają, to na zasadzie placebo. Jeśli to miałaby być prawda, każde działałoby podobnie (lub wcale). Jednak na mój katar alergiczny działała tylko Euphrasia. Mój mąż spał dobrze tylko pod wpływem Nux Vomica (jest sceptykiem).

Jeśli chodzi o zdrowie, jestem pragamatyczna. Jeśli jest problem i jedno nie pomaga, trzeba spróbować czegoś innego. Ja zaczynam od homeopatii, ponieważ ryzyko jest niskie a potencjalny zysk - ogromny.

Homeopatia nie pomoże, jeśli przyczyna choroby jest trwała, na przykład w diecie brakuje jakiegoś składnika. Jeśli brakuje ruchu. Jeśli trwa się w niezdrowej sytuacji, czy to będzie zawilgocony dom, czy toksyczny związek. Jednak remedium konstytucyjne może dać impuls, żeby coś zmienić.

Dziękuję za uwagę wszystkim czytelnikom, napiszę, jeśli pojawi się coś ciekawego. Testuję teraz nowy temat, równie pasjonujący. Buziaki dla sceptyków, zwł. Pani Ireny Cieślińskiej, bez której pisarstwa nadal byłabym inwalidką uzależnioną od Big Pharmy.

 

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • jol.a38

    choruje na nerwice lekową od kilku lat byly 2 terapie i pramolan niestety wciaz mnie to trzyma czy mozesz mi podac nazwy lekow ktore ci pomogły?stosowalam tylko L-72 ale nie za bardzo mi pomogl .prosze pomoz mi

  • jol.a38

    moj adres uszatek@op.pl tel 600485111 bardzo mi zalezy na kontakcie

  • majawitka

    Wiem że może to zabrzmieć bardzo trywialnie ale czy możliwe by zmiana trybu życia również w jakimś stopniu pomogła? Mówię o tym, że zmniejszenie stresu, ruch na powietrzu etc mogą wpłynąć na samopoczucie. Jestem w stanie uwierzyć że rzucenie stresującej pracy i kojące zainteresowanie - jak np. numizmatyka - mogą wpłynąć pozytywnie na zdrowie.

  • aniamedstud

    Im mniej ingerencji substancji chemicznych tym lepiej jeśli one pomagają oczywiście plus wiara i optymizm.

© Homeopatia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci