Testuję na sobie homeopatię
Kategorie: Wszystkie | Detoks | Test | małż | news | remedia | zdjęcia
RSS
wtorek, 28 października 2014
Luc Montagner i pamięć wody.

Noblista Luc Montagnier prezentuje swój eksperyment na "pamięć wody".

Film w wersji francuskiej. Pokazuje identyfikację próbki wody, która miała kontakt z wirusem HIV, ale którą rozcieńczono powyżej liczby Avogadro. Mimo to właśnie ta próbka emituje fale elektromagnetyczne, które można zapisać jako plik cyfrowy, a następnie odtworzyć - co najbardziej niesamowite - i spowodować rekonstrukcję wirusa w innym laboratorium, podobnie jak rekonstruuje się całość DNA z fragmentów w kryminalistyce.

Montagner nie jest już sam - w filmie wypowiadają się naukowcy z kilku laboratoriów, które z nim współpracują. Oddaje też hołd Jackowi Bienveniste - naukowcowi, którego wcześniejszy eksperyment, przedwcześnie zademonstrowany, kosztował karierę i życie.

Artykuł po angielsku o pracach Montagniera tutaj.

poniedziałek, 07 kwietnia 2014
Test na homeopatię - podsumowanie

Dziś w tok.fm informacja o tym, że szykują się homeopatyczne studia podyplomowe na Uniwersytecie Śląskim. Oczywiście większość portali okrasza tę notkę komentarzem o placebo albo o "protestach lekarzy".

5 lat temu mniej więcej ukazał się w Wyborczej artykuł o "końcu homeopatii". Zainspirował mnie do przeprowadzenia własnego śledztwa w tej sprawie. Blogowałam dość regularnie przez trzy lata, w tym czasie przetestowałam chyba z setkę leków, rozmawiałam z kilkunastoma homeopatami, byłam na zajęciach trzech szkół homeopatycznych, jednej w Polsce, dwóch w USA, byłam na konferencji medycznej homepatów w Los Angeles, przeczytałam dziesiątki książek, blogów i publikacji naukowych. Spędziłam trzy miesiące w archiwach szpitala homeopatycznego w USA, który działał przez prawie 80 lat. Miałam w ręku rękopis Samuela Hannemanna. W pewnym momencie uznałam, że wiem już wystarczająco dużo i jestem wystarczająco zdrowa, żeby zająć się innymi sprawami. Zrozumiałam też, że pewnych ludzi nawet doświadczenie na własnej skórze nie przekona. No chyba, że ktoś Nobla dostanie za odkrycie mechanizmu działania tych leków, wtedy uwierzą.

W okresie największego zainteresowania tym tematem próbowałam zainteresować moim reserczem niektóre media. Znudziło mi się już po pierwszych trzech telefonach i jednym odrzuconym tekście, którego napisanie zajęło mi kilka tygodni. Dotyczył wejścia homeopatii do Szpitala Uniwerstyteckiego w Monachium. Sprawdziłam jak to tam działa, autoryzowałam (niestety, lekarki kazały mi wyciąć najbardziej interesujące momenty). Może to za nudno było napisane, bo spisku żadnego nie wykryłam, może inny był powód. Ostatecznie uznałam, że nie muszę być rycerzem homeopatii, bo ona i tak sama się obroni. Może kiedyś napiszę o tym książkę.

Poniższe zdjęcie przedstawia moją apteczkę, a raczej kolekcę remediów zgromadzoną przez trzy lata. Wydaje się spora, ale w porównaniu z tym, co ma zawodowy homeopata, to jest nic. Remedia dobiera się metodą prób i błędów, czy się to autorom prób podwójnie ślepych podoba, czy nie. Jeśli się nie zaakceptuje tego faktu, nie ma sensu w ogóle bawić się w badanie tej dziedziny.

Kolor pomarańczowy oznacza próbę lekową. Jedną doświadczyłamn na sobie. Brałam Iodium w podwyższonej dawce żeby sprawdzić, czy spowoduje to spadek wagi. Tego objawu nie doczekałam, bo na trzeci dzień pojawił się bolesny obrzęk stawów i nie mogłam chodzić. Po odstawieniu przeszło. Drugie remedium, Rhus Toxicodendron, podałam naszemu psu, który ma kłopoty z chodzeniem, tzn. na początku jest ciężko, potem mu przechodzi. Chyba przesadziłam, bo ten objaw nie przeszedł (a właściwe przeszedł po sterydach), natomiast pojawiło się swędzenie całej skóry. Rhus Tox. powstaje na bazie trującego bluszczu i to był typowy objaw przedawkowania.

Kolor żółty oznacza remedia, które zadziałały bądź doraźnie (Nux Vom, Euph.) bądź w stanach ostrych - ostra angina, ukąszenie osy, suchy kaszel. (Merc, Apis, Phos). Te mam zawsze pod ręką w podróżnej apteczce.

Kolor czerwony oznacza remedium, które zmieniło moje życie, tzw. lek konstytucyjny. Kto tego nie doświaczył, nie zrozumie i nie uwerzy. Przeszłam początkowe pogorszenie (wydawało mi się, że umieram). Po dwóch dniach pojawiło się uczucie kompletnego uspokojenia. Skończyły się ataki paniki, które miałam przez 10 lat i które praktycznie uniemożliwiały mi normalne funkcjonowanie.

Apteczka homeopatyczna

Wg. sceptyków w tych remediach nic nie ma i jeśli działają, to na zasadzie placebo. Jeśli to miałaby być prawda, każde działałoby podobnie (lub wcale). Jednak na mój katar alergiczny działała tylko Euphrasia. Mój mąż spał dobrze tylko pod wpływem Nux Vomica (jest sceptykiem).

Jeśli chodzi o zdrowie, jestem pragamatyczna. Jeśli jest problem i jedno nie pomaga, trzeba spróbować czegoś innego. Ja zaczynam od homeopatii, ponieważ ryzyko jest niskie a potencjalny zysk - ogromny.

Homeopatia nie pomoże, jeśli przyczyna choroby jest trwała, na przykład w diecie brakuje jakiegoś składnika. Jeśli brakuje ruchu. Jeśli trwa się w niezdrowej sytuacji, czy to będzie zawilgocony dom, czy toksyczny związek. Jednak remedium konstytucyjne może dać impuls, żeby coś zmienić.

Dziękuję za uwagę wszystkim czytelnikom, napiszę, jeśli pojawi się coś ciekawego. Testuję teraz nowy temat, równie pasjonujący. Buziaki dla sceptyków, zwł. Pani Ireny Cieślińskiej, bez której pisarstwa nadal byłabym inwalidką uzależnioną od Big Pharmy.

 

wtorek, 28 stycznia 2014
Dukan - 25 kilo w dół i nowe ciuchy.

Dzisiaj w Wyborczej kolejny głupi artykuł o dr Dukanie. Wyciągają jakąś sprawę sprzed 40 lat - na tej samej stronie trzy historie o błędach lekarskich zakończonych śmiercią. Żadnej perspektywy, żadnego wyczucia proporcji u dziennikarzy piszących o dietach. Parę dni temu wypowiedziała się też moja ulubiona red. Cieślińska, wg której Dukan należy do diet "niezdrowych", natomiast liczenie kalorii jest "zdrowe i skuteczne".  Ciekawe, skąd wzięła tę informację, z własnej praktyki? Przy okazji pisze też, że dieta wymaga 60 min ćwiczeń dziennie, co jest bzdurą wyssaną z palca. Zalecane jest 20 minut ruchu, to wszystko, wystarczy spacer z psem. Jak ktoś lubi więcej to oczywiście można.

Od połowy grudnia nie dietuję, a raczej nieściśle, bo wyglądam już jak w liceum.  Do do tego  ochy i achy rodziny i znajomych umilają życie;  mąż znów się zakochał. Kupiłam 7 par obcisłych spodni, każda w innym kolorze, pod choinkę dostałam pomarańczowy rower. Baluję.

Czy będzie efekt jojo? Zobaczymy. Zmieniłam proporcje składników diety, mniej chlebka, więcej jogurtu. Nie tak trudno to utrzymać. Chylę czoła przed Dr Dukanem, którego książkę kiedyś zlekceważyłam, bo język miała za prosty i za mało naukawy. Całe życie trzeba uwalniać się od uprzedzeń, to dobra lekcja.

Tagi: dukan
08:26, idonea , Test
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 sierpnia 2013
Dukan - 16 kilo w dół

Jest w tym blogu wątek rozmaitych diet i detoksów, z których żaden nie był udany. Po surowiznach (raw foods) czułam się źle, robiły się zajady. Post "zdrowotny" też się nie sprawdza, typowy efekt jojo. Rezygnacja z podjadania między posiłkami (starała się jeść tak jak mój mąż) - katastrofa, wielomiesięczne załamanie energetyczne. Siłownia - waga idzie do góry. Dosyć to dołujące było.

A teraz ten Dukan i tak świetnie to poszło, prawie bezboleśnie. Widocznie organizm potrzebował więcej białka, i jak je dostał, przestał być stale głodny.

Wydaje się, że ta dieta będzie kolejnym przebojem w Ameryce - byłam dziś w ekologicznym warzywniaku i zauważyłam, że otręby owsiane wymiecione do imentu.

Ten rok - odpukać, bardzo dobry. Nie mam nawet przeziębień, no zupełnie zdrowa się zrobiłam, tfu, odpukać, tfu. Dlatego mniej zaglądam na bloga. Curtis też zdrowy. Córcia zdrowa, zaczyna już gimnazjum. Tylko pies ma kłopoty z chodzeniem, może to reumatyzm? Może po prostu jest starszy, niż nam  nam wydawało?

środa, 20 lutego 2013
Zwolennik homeopatii w Komisji Nauki i Technologii

Historia zatoczyła koło - David Tredinnick, brytyjski parlamentariusz i zwolennik homeopatii trafił do komisji Nauki i Technologii, która w 2009 urządziła jednodniowy sąd nad tą metodą. Tutaj materiał o tym, głównie złożony z załamywania rąk, że taki niedopowiedni kandydat tam trafił.

W ogóle więcej ostatnio pozytywnych niż negatywnych doniesień o homeo, regularnie pojawiają się nowe publikacje a sceptycy jakby zmęczyli się swoją kampanią. Nie mam ostatnio czasu tego śledzić, bo życie pełne jest różnych innych zajęć, a w ogóle, dzieki Bogu, jesteśmy wszyscy zdrowi, więc okazji do eksperymentów mało. Ostatnio ograniczam się do homeopatii nieklasycznej, to znaczy jak mnie coś bierze typou ból gardła albo katar, biorę nasz sprawdzony kompleks i przechodzi. Działa też nadal nux vomica na zgagę. Mam poczucie, że mój osobisty i rodzinny eksperyment się powiódł i nie muszę już niczego udwadniać. Jest jeszcze sporo materiałów nie wykorzystanych - może książka z tego będzie.

 

 

wtorek, 09 października 2012
Sceptyk jako homeopaci

Znany krytyk alternatywnej medycyny Ben Goldacre opublikował w Guardianie tekst, który mógł równie dobrze ukazać się na stronie Natural News albo Gaia Health, czyli wojujących adwersarzy Big Pharmy. Na doskonale udokumentowanych przykładach dowodzi korupcji w publikacjach naukowych, na skutek której miliony ludzi otrzymują nieskuteczne, a czasem wręcz wysoce szkodliwe terapie. Przedstawiciele Pharmy próbują zastraszyć tych, którzy te fakty wyciągają na światło dzienne, pisząc donosy do ich rodzimych placówek, ciągając po sądach itd. Goldacre przyznaje się nawet, że sam przepisywał pacjentom produkty, które okazały się bezwartościowe.

No właśnie - po co było kopie kruszyć dowodząc wyższości "naukowej" medycyny współczesnej nad rzekomo "nienaukową" homeopatią i innymi metodami holistycznymi? W najlepszym razie dane są niewiarygodne we wszystkich tych systemach, naukowcy nawykowo kłamią, żeby im w testach wyszło, co ma wyjść, a prawodawcy chodzą na pasku najwiekszych graczy w tym biznesie, czasem wręcz pomagając w ukrywaniu niewygodnych informacji. No i komu tu wierzyć, jak choroba dopadnie? Chyba tylko w Boga i Najświętszą Opatrzność, a przed spożyciem każdego chemikalium trzykrotnie się przeżegnać.

wtorek, 28 sierpnia 2012
Po wakacjach

Nie pisałam długo, bo życie idzie do przodu i nie sprzyja działaniom literackim. Zdrowie rodziny w porządku; Curtis przeszedł kolejną kolonoskopię; wycięli mu trzy polipy, żaden nie jest rakowaty. U mnie, odkąd przestałam robić pięć rzeczy na raz, tzn. studia w dwóch dziedzinach, dieta, ćwiczenia, bycie idealną gospodynią, matką, żoną i artystką panika się skończyła, został tylko smutek egzystencjalny, że czas umyka....

Jak co roku byłam z córcią w Polsce, a także w Anglii. Odwiedziłyśmy ciocię, tę, która nie dała sobie obciąć piersi. Jej guz pod wpływem mini-chemii jaką brała przez wiele miesięcy, prawie zupełnie zniknął. Leki miały na dłuższą metę bardzo przykre skutki uboczne, więc przestała je brać i już znów jest sobą. Bardzo serdecznie zajęła się córcią i ofiarowała jej ponad 100-letnią lalkę ze swojej kolecji.

Najbardziej przykre wydarzenie lata to strata kolejnego kota. Abra poszła w las i przepadła - już miesiąc, jak to się stało.  W innej porze roku moż miałaby szansę na przeżycie, ale teraz jest zas sucho. Abisyński kot ma duszę poszukiwacza przygód, nie posłużyło jej to... Żegnaj, malutka!

poniedziałek, 12 marca 2012
Przełom

Zeszły poniedziałek to był horror - myślałam, że już wdową zostanę. Curtis kaszlał cały dzień i całą noc. Dołączyły się jakieś wykrztusiny. Rano, kompletnie zdesperowany, napisał maila do przychodni i  dali mu receptę na dwa inhalatory - jeden ze sterydem, drugi z czymś antyastmatycznym - nadal nie mając pojęcia, co mu właściwie jest. No i uspokoiło się, prawie natychmiast.

Ten kaszel trwał dwa i pół miesiąca, ostatnie kilka tygodni to były nieprzespane noce, nie tylko dla niego, ale i dla mnie. Kiedy miał atak, wstawał co prawda i schodził na dół, ale w drewnianym domu głos wszędzie niesie, więc niewiele to pomagało. To okropne, patrząc wstecz, że musiało dojść do takiego ciężkiego stanu, no niestety winą było przekonanie C, że te rzeczy "same przechodzą", i że nie warto nawet kłaść się do łóżka, a tym bardziej tracić pieniądze na lekarzy.

Teraz każdego dnia jest lepiej, odsypiamy.

Tagi: kaszel
07:54, idonea , małż
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 marca 2012
Bez diagnozy

Curtis był u specjalisty laryngologa, który wziernikiem wprowadzanym przez nos obejrzał mu gardło. Nie zobaczył nic i stwierdził, że nie wie, co jest problemem. Może alergia? Może refluks żołądkowy, który czasem objawia się chronicznym kaszlem?

Mąż mój jest zdegustowany, że medycyna konwencjonalna nie jest w stanie mu pomóc, ani nawet określić przyczyny przypadłości. Nie ma zamiaru płacić za konsulatcje alternatywnych medyków, ale widzi, że może być na to skazany. Tymczasem dostał jakieś tabletki na refluks, które trzeba brać co najmniej sześć tygodni, żeby zobaczyć efekt. Bierze też antyhistaminy.

Jego kaszel ma charakterystyczny objaw - poprawia się od dymu fajki albo cygara. Wg homeopatycznych poradników wskazuje to na remedium Tarentula. Kiedy tego spróbował, dostał najgorszego do tej pory ataku, i drugiego o 3 w nocy. Myślałam, że z nerwów zejdę na zawał  Nie chcę go leczyć, za mało się znam, ale on nie ma zamiaru wydawać kolejnej kasy na zawodowego homeopatę. Więc albo siedzieć bezradnie i godzinam słychać tych pokasływań jak z armaty, albo zaproponować mu coś z mojej homeopatycznej kolecji.

Mimo koszmarnej nocy Curtis rano był w dobrym nastroju. Zaciekawiło go, że Tarantula wywołała efekt (chociaż negatywny) i chciał się przekonać,czy przy kolejnej dawce będzie to samo. Powiedziałam, że za żadne skarby - no może jakieś 6c, 12c, ale nie mam tego w domu. Poza tym po tym potwornym ataku nie było specjalnego polepszenia, co znaczy (chyba) że jednak remedium nie do końca pasuje.

I tak w głowie mi się nie mieści, że facet ma taki cool, i jeszcze by sobie pokasłał, żeby zaspokoić ciekawość.

 

sobota, 25 lutego 2012
Kaszel cd.

Curtis kaszle cały czas. Oczywiście stają mi przed oczami filmy i powieści, zwłaszcza XIX-wieczne, gdzie jak tylko bohater zakaszle, to za chwilę już go nie ma. Za bardzo jest chyba człowiek ukulturalniony, bo w życiu jest jednak inaczej. Moja mama miała nawet gruźlicę i przeżyła, i to jeszcze przed wprowadzeniem antybiotyków. Ale niepokój męczy.

Między atakami jest zupełnie spokojny i zadowolony z życia, ale kiedy to się zaczyna, zamyka się w pokoju i albo to po prostu znosi, albo klnie. W tym stanie odrzuca wszelkie oferty pomocy, czy to konwencjonalnej, czy alternatywnej. No po prostu twardy jest i już.

W poniedziałek idzie do laryngolożki-chirurga, która 3 lata temu operowała mu tarczycę. Może ona coś wypatrzy.

W nocy na szczęście kaszel się uspokaja.

Ja tymczasem chodzę codziennie na godzinę aerobiku i energii mi przybywa. Raz wzięłam moje nowe remedium, Kali Arsenicosum 5LM, ale - nie wiem, może to zbieg okoliczności - tego właśnie dnia poczułam się gorzej i był w robocie lorazepam. Więc na razie odstawiłam, bo zupełnie mnie nie interesuje psucie sobie samopoczucia, nawet na próbę (lekową). Za parę dni wezmę to znowu, chociaż nie bardzo wiem, po czym poznać, że działa, skoro już nie panikuję?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29
| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Tagi